Dostaję takie zapytania kilka razy w miesiącu. Trzy zdania, adres obecnego sklepu i pytanie: „ile by to kosztowało?“.
Rozumiem, skąd się bierze. Chcesz wiedzieć, czy w ogóle jesteśmy w Twoim przedziale, zanim zainwestujesz w to godzinę. To rozsądne.
Problem w tym, że każda liczba, którą podam Ci w odpowiedzi na tego maila, będzie nieprawdziwa. Albo Cię odstraszy, albo - co gorsza - przyciągnie na projekt, który w połowie okaże się kosztować dwa razy tyle. Widziałem obie wersje i druga jest znacznie droższa dla obu stron.
Ten tekst jest o tym, skąd się biorą rozjazdy w wycenach sklepów internetowych i jak przygotować się do rozmowy, żeby wyjść z niej z liczbą, która się obroni za trzy miesiące.
Ile kosztuje sklep internetowy - uczciwa odpowiedź
Zacznijmy od tego, czego szukasz, bo unikanie liczb byłoby dokładnie tym, co krytykuję.
| Zakres | Widełki | Czas |
|---|---|---|
| Sklep na WooCommerce z podstawowymi integracjami | 15 000–35 000 zł netto | 6–12 tygodni |
| Sklep w pełni custom (Next.js, React, Node.js) | od 40 000 zł netto | 3–6 miesięcy |
| Duże wdrożenie z integracją ERP i logistyką gabarytową | do 80 000 zł netto | 3–6 miesięcy |
To są nasze widełki i podajemy je otwarcie na stronie. Jeśli Twój budżet to 8 tysięcy, już wiesz, że nie jesteśmy dla Ciebie - i lepiej, żebyś dowiedział się tego teraz niż po dwóch spotkaniach.
Ale zauważ, jak szerokie są te przedziały. Między 15 a 35 tysiącami mieści się różnica rzędu dwóch samochodów. Ta różnica nie bierze się z widzimisię wykonawcy. Bierze się z rzeczy, o których nie da się dowiedzieć z maila.
Skąd biorą się rozjazdy: pięć rzeczy, które zmieniają wycenę dwukrotnie
1. To, co siedzi w Twoim magazynie
Sklep to najczęściej najmniejsza część projektu. Największą jest to, co dzieje się z zamówieniem po kliknięciu „Kupuję”.
Jeśli masz Subiekt albo Comarcha i chcesz, żeby stany magazynowe aktualizowały się automatycznie, a faktury wystawiały się same - to jest osobny projekt wewnątrz projektu. Mamy gotowe integracje z popularnymi systemami i wtedy jest to kwestia konfiguracji. Ale jeśli Twój system nie ma API do e-commerce, trzeba napisać oprogramowanie pośredniczące od zera.
Zrobiliśmy tak dla apteki z ponad dwudziestoma tysiącami produktów. Kamsoft, na którym pracowali, nie miał gotowego połączenia ze sklepem. Napisaliśmy je sami. To był największy element budżetu w całym projekcie - i nie dało się go przewidzieć bez sprawdzenia, jak ich system w ogóle wygląda od środka.
2. Liczba indeksów i to, jak są zorganizowane
Sklep z dwustoma produktami i sklep z dziesięcioma tysiącami to dwie różne budowy, nawet jeśli wyglądają podobnie.
Przy dużym katalogu wchodzą rzeczy, których przy małym nie ma wcale: wydajność listingu, wyszukiwarka, która musi działać w ułamku sekundy, filtry, warianty, zarządzanie zdjęciami, import danych z pliku, który u każdego wygląda inaczej. Przy księgarni z dziesięcioma tysiącami tytułów musieliśmy wstrzyknąć komponenty React w kluczowe miejsca WordPressa, żeby sklep był szybki - sam WooCommerce by tego nie udźwignął w akceptowalnym czasie.
3. Sposób, w jaki wysyłasz towar
Paczka kurierska to prosta sprawa. Paleta, gabaryt, produkt na wymiar albo towar, którego koszt wysyłki zależy od trzech zmiennych naraz - to zupełnie inna kalkulacja.
Widziałem sklepy, w których klient dochodzi do koszyka i widzi komunikat „skontaktuj się z nami w sprawie wyceny dostawy”. Prawie nikt się nie kontaktuje. Zrobienie tego dobrze wymaga integracji z konkretnymi operatorami i logiki, którą trzeba zaprojektować pod Twój asortyment.
4. Kto pisze treści
To najczęściej niedoszacowany element w całym projekcie. Nie dlatego, że pisanie jest drogie, tylko dlatego, że nikt o tym nie myśli na etapie planowania.
Przy dwustu produktach da się to zrobić w tydzień. Przy pięciu tysiącach - nie da się wcale, jeśli nie ma systemu. My zwykle robimy wzorcowe opisy kategorii i kilkunastu kart produktowych, a resztę uzupełnia zespół klienta według wzoru. Ale trzeba to ustalić przed startem, bo inaczej projekt staje na trzy tygodnie, czekając na teksty.
5. To, czy sprzedajesz równolegle gdzie indziej
Jeśli masz Allegro i chcesz, żeby stan magazynowy był wspólny, potrzebujesz połączenia przez BaseLinker albo Apilo. To jest do zrobienia i robimy to regularnie. Ale to kolejna warstwa, kolejne testy i kolejne miejsce, w którym coś może pójść nie tak - a więc kolejna pozycja w wycenie.
Dlaczego wycena bez audytu kończy się aneksem
Wyobraź sobie, że wyceniam Twój projekt na podstawie maila. Zgadujesz, że masz „standardowy sklep”, ja zgaduję, że rozumiem, co to znaczy. Podaję 22 tysiące. Podpisujemy.
W czwartym tygodniu okazuje się, że Twój system magazynowy nie ma API. Albo że część produktów ma warianty rozmiarowe, o których nie było mowy. Albo że dwie trzecie zdjęć produktowych jest w rozdzielczości, która nie nadaje się do sklepu.
I teraz są dwa wyjścia. Pierwsze: aneks. Rozmowa, w której tłumaczę, dlaczego będzie drożej, a Ty słusznie czujesz się wprowadzony w błąd - bo z Twojej perspektywy nic się nie zmieniło, po prostu wykonawca źle policzył.
Drugie, jeszcze gorsze: robię to w budżecie. Czyli po kosztach, byle jak, wycinając wszystko, co się da wyciąć. Dostajesz sklep, który działa, ale nie sprzedaje - i wracamy do punktu wyjścia, tylko o 22 tysiące biedniejsi.
Obie ścieżki zaczynają się od tej samej rzeczy: liczby podanej, zanim ktokolwiek sprawdził, o czym mówimy.
Co robi dobry audyt przed wyceną
U nas ten etap trwa od siedmiu do dziesięciu dni roboczych i kończy się raportem na osiem do dwunastu stron. Sprawdzamy cztery rzeczy naraz.
Ścieżkę zakupową - jak wygląda droga od wejścia do potwierdzenia zamówienia i w którym miejscu ludzie odpadają. Jeśli masz już sklep, pracujemy na Twoich danych, nie na wrażeniach.
Technologię - na czym stoi to, co masz, co da się uratować, a co trzeba budować od nowa. Czasem odpowiedź brzmi „nie przebudowujcie, naprawcie trzy rzeczy” i to też jest wynik audytu.
Integracje - co jest spięte, co robi się ręcznie i ile to kosztuje w godzinach. To zwykle najbardziej zaskakująca część raportu.
Ofertę wobec klienta - czy karta produktu odpowiada na pytania, z którymi ludzie przychodzą, i czy tłumaczy cenę. Najlepsza technologia nie sprzeda produktu, którego klient nie rozumie.
Dopiero mając to, wyceniam. I ta wycena się trzyma, bo nie opiera się na założeniach.
Jest jeszcze jeden efekt uboczny, który uważam za ważniejszy od samej ceny: raport jest Twój. Możesz go wziąć i zrealizować z kimkolwiek. Zdarza się to regularnie i nie mam z tym problemu - jeśli ktoś zrobi to lepiej albo taniej, to znaczy, że dobrze się złożyło.
Jak przygotować się do rozmowy o wycenie
Nie musisz przygotowywać niczego, żeby porozmawiać. Ale jeśli chcesz z tej rozmowy wycisnąć maksimum, przydadzą się cztery rzeczy.
Liczby, nawet przybliżone. Ile masz miesięcznie ruchu, ile zamówień, jaka jest średnia wartość koszyka. Jeśli sprzedajesz na marketplace - jaki obrót i jaka prowizja. To wystarczy, żeby powiedzieć, czy inwestycja ma sens ekonomiczny.
Nazwa systemu magazynowego. Dosłownie nazwa. To jedno słowo potrafi przesunąć wycenę o kilkanaście tysięcy w jedną albo drugą stronę.
Liczba indeksów i to, czy mają warianty. Plus informacja, skąd biorą się dane produktowe - z pliku od dostawcy, z systemu, czy wpisywane ręcznie.
Co próbowaliście wcześniej i dlaczego nie zadziałało. To jest najbardziej wartościowa część każdej rozmowy, jaką prowadzę. Historia nieudanej próby mówi o firmie więcej niż jakikolwiek brief.
Czerwone flagi: kiedy szybka wycena jest sygnałem ostrzegawczym
Nie każda szybka odpowiedź jest zła. Jeśli ktoś sprzedaje gotowy szablon w stałej cenie i mówi o tym wprost - to uczciwy model i dla części firm najlepszy wybór.
Problem zaczyna się wtedy, gdy ktoś wycenia projekt indywidualny jak produkt z półki. Sygnały, na które warto zwrócić uwagę:
- Cena pada w pierwszej odpowiedzi, bez żadnego pytania o Twoją sytuację
- Nikt nie pyta o system magazynowy ani o to, jak wygląda obieg zamówienia
- Wycena nie ma rozbicia na etapy - jedna liczba za „sklep internetowy”
- Nie ma mowy o tym, kto pisze treści i skąd wezmą się zdjęcia
- Zakres jest opisany przymiotnikami zamiast konkretami: nowoczesny, responsywny, zoptymalizowany
- Nie pada pytanie, co ma się stać po uruchomieniu - kto to utrzymuje i kto odpowiada za wynik
Ostatni punkt jest w moim odczuciu najważniejszy. Sklep to nie jest projekt, który się kończy. To narzędzie, które ktoś musi rozwijać - i lepiej ustalić na starcie, kto to będzie.
Powiązane materiały
Najczęściej zadawane pytania
Konkretne odpowiedzi na pytania, które najczęściej pojawiają się przed projektem.
Ile kosztuje sklep internetowy w Polsce?
Realne widełki dla wdrożenia z integracjami to 15 000–80 000 zł netto. Sklep na sprawdzonej platformie z podstawowymi integracjami mieści się zwykle w 15 000–35 000 zł. Rozwiązania w pełni custom zaczynają się od 40 000 zł. Konkretna liczba zależy przede wszystkim od integracji z systemem magazynowym i od wielkości katalogu.
Dlaczego agencje nie podają cen na stronie?
Część nie podaje, bo boi się odstraszyć. Uważam to za błąd - brak widełek oznacza, że klient odpada przed pierwszym kontaktem albo przychodzi z budżetem oderwanym od rzeczywistości. Widełki powinny być publiczne. Konkretna wycena powstaje po sprawdzeniu zakresu.
Czy audyt przed wyceną jest płatny?
U nas tak, od 2 000 zł netto, a jeśli po audycie wchodzimy we wdrożenie - wliczamy go w projekt. Traktuję to jako filtr działający w obie strony: klient, który nie chce zainwestować w diagnozę, zwykle nie chce też inwestować w rozwiązanie.
Ile trwa wdrożenie sklepu internetowego?
Standardowy sklep to około sześciu tygodni. Duży projekt z integracją ERP i migracją danych: od trzech do sześciu miesięcy. Najszybszy sklep, jaki uruchomiliśmy, powstał w trzy tygodnie - ale to był świadomie okrojony projekt pod jeden sezon sprzedażowy, z jedną ścieżką zakupową i minimalnym zakresem.
Co, jeśli mój budżet jest mniejszy niż wasze widełki?
Powiem to wprost na rozmowie i podpowiem, od czego zacząć samodzielnie. Nie bierzemy projektów poniżej 15 000 zł netto, bo przy mniejszym zakresie nie da się zrobić audytu, wdrożenia i integracji tak, żeby to miało sens - a nie chcę robić rzeczy byle jak.
Jak przygotować brief na sklep internetowy?
Na początek wystarczą podstawowe liczby: miesięczny ruch i liczba zamówień, nazwa systemu magazynowego, liczba indeksów oraz opis wcześniejszych prób. Dobry audyt uzupełni pozostałe informacje podczas rozmowy.
Czy raport z audytu mogę zrealizować z innym wykonawcą?
Tak. Raport jest własnością klienta i może zostać zrealizowany przez dowolny zespół. Jego wartością ma być trafna diagnoza i konkretny plan, a nie uzależnienie od jednego wykonawcy.